Nienawidzę Świąt. To nic nowego. W tym roku postanowiłam zmienić temat świątecznej notki. Dzisiejszy temat to CIACHA!
Ostatnie dwa dni spędziłam albo w mieście w sklepach albo w kuchni klecąc ciasteczka. Co chwila to gorzej było… bo wymyślałam coraz więcej rodzajów. Trzeba było trochę przyhamować, ale efekt i tak jest niezły. Przedstawię go na zdjęciu:
Oficjalna wiadomość: Tak, odbiło mi XD
Dawno nie piekło mi się tak dobrze. Wszystko wychodziło, ciasto nie kleiło się, ładnie się rozwałkowywało, ogólnie miodzie ^^ Oczywiście było kilka potknięć, np. zrobiłam kolejny rodzaj ciastek i musiałam dziś znowu iść do sklepu po mąkę i margarynę, bo na markizy by nie starczyło (zostawiłam je na kolejny dzień, bo zazwyczaj miałam z nimi problemy – ciasto kleiło się zarazem do stołu i do wałka :/ ) albo brak blaszek XD Znaczy mam 2 blaszki, a ciasteczka robiły się w takim tempie, że musiałam od razu po wyciągnięciu przekładać ciacha na talerze by kłaść kolejne do pieca.
Nienawidzę Świąt. Ale to jeden z niewielu okresów w roku kiedy da się wyżyć w kuchni.
A na nowy rok upichcimy z Yuki muffinki XD
Tak sobie wmawiam XD Bo plan zajęć mam może niezbyt bogaty, ale jednak powinnam robić coś więcej niż nic jak bywa ostatnimi czasy (moje nic było wzbogacane ewentualnie wychodzeniem z ojcem i przepisywaniem własnych notatek z zajęć). Co w planach:
1. Jutro wygłaszam referat… który właśnie się pisze XP Jakoś się z Magdą nie zgadałyśmy i każda zrobiła swój, to lol… jutro będziemy pewnie je składać na moim lapku, aktualnie układam swój. Materiały zebrałam w wordzie i teraz muszę je ułożyć i zrobić 3 wersje XD Ta którą robie teraz jest zbiorowa z użyciem kolorków, potem muszę wyjebutnąć jeden kolorek i to będzie wersja do przekazania wykładowcy, a potem wyjebutne drugi kolorek (albo go rozjaśnię) i będzie wersja do czytania/mówienia. Mam już drukareczkę więc ładmie druknę sobie :3 Ku pamięci – kupić papier xD Wzięłam tylko kilka kartek z chaty (a teraz quiz, na kij mi papier w chacie, gdzie drukarka nie chodzi -.- ), więc na dziś jeszcze starczy.
2. Wprowadzenie napisów do Yukusiowego komiksu. Jak żem obiecała to zrobię! Dobieranie czcionki do okładki potrafi zniechęcić :] Zwłaszcza jak pomyśle, że to nie okładka właściwa wciąż XD
3. Praca dla grupy skanlacyjnej – MUST! Póki nie dali tekstu przydałoby się oczyścić skany przyszłego projektu, który mam nadzieję zacząć w tym miechu jak tłumacz pozwoli ;) Bo panna ma jeszcze inny projekt, więc jak się wyrobi… ale mamy początek miecha dopiero więc mam nadzieję. Poza tym jakby miała nie zrobić przydałoby się mój solowy projekt znów wydać… ja jednak zrobiłam dobrze idąc na edytora, tłumaczenie mnie odstręcza – za dużo myślenia XD Co z tego, że ja wiem o co im chodzi jak jeszcze muszę to przełożyć by inni zrozumieli, ba, niekiedy trza wymyślić polski synonim do angielskiego żartu czy przysłowia albo porównania… głowa mała.
4. Referat z przedmiotu… cholera wie x3 jutro się dowiem jak się tam zjawie (nie żebym jakaś taka uciekinierka była, to drugie zajęcia z niego, na pierwsze… hm… zaspałam XD Budzik w telefonie ustawiłam, a że telefon przestawił się o 2h w tył to już inna bajka :P), może nawet zapytam dziewczyny jaki mamy temat x3
5. Chce do teatru… trza sprawdzić co grają i kupić bilety @.@
6. Magisterka… to tak na marginesie, jak zwykle.
7. Złożyć notatki z kilku przedmiotów, bo mam nie dość, że w 2 brudnopisach to i pewnie na kilkunastu kartkach :P poza tym trza skserować conieco z tego tygodnia co olałam.
8. O właśnie! Zrobić na wtorek zadania domowe z finansów, kolejny must na jutro.
9. Więcej grzechów nie pamiętam, a jeśli jest inaczej nie chce się nimi dzielić, bo po co macie wiedzieć, że muszę iść wydać jeszcze więcej kasy albo oglądać pornole po nocach?
Skoro już sobie odpoczełam to wracam do mojego referatu i prezentacji :P
| You Are Skilled |
Other people see you as outgoing, hyper, and even a bit overwhelming. Your ideal romantic relationship is unconventional, wild, and very public. You do best in tasks that require you to be logical, hard-working, and courageous. |
| You Are Cherry Pie |
At times, you seem a bit naive, simple, and innocent. But at second glance, you are sensual, seductive, and even a little naughty. You have people fooled - at least you'd like to think so. Those who like you enjoy a contradiction. Either that, or they can't really make up their minds about what they want. And you can usually give people what they want... as long as you're in the mood. You've been known to be quite tempestuous, and pleasing others is not high on your list of priorities. |
| You Are Driven and Determined |
You can be highly competitive. You like to win, and you really like other people to think of you as a winner. You are the furthest thing from hard headed. You will do whatever it takes to succeed. You fit in with every group. You are flexible and adaptable. You can relate to all kinds of people from all walks of life. |
| You Are Peaceful and Passive |
You try to live with things as they are. You know there's a lot in this world that you can't change, and you're fine with that. You are a supportive and honest person. You expect people to accept you just as you accept them. You are willing to take time and let things unfold. You are never in a rush. |






















Zaczęło się… niewinnie? XD
Poniedziałek – koło z RK, którego pewnie nie zaliczyłam, które zaliczyć musiałam, jeśli się nie udało to nie zaliczyłam ćwiczeń, więc nie podejdę do egzaminu. Niby nic… a żart polega na tym, że egzamin bym zdała, a ćwiczeń nie mogę zaliczyć. Zdałabym, skąd wiem? Kobieta od wykładów dała nam egzamin, chyba z zeszłego roku albo coś w te mańkę i fakt, pouczyć się bym musiała, zwłaszcza, że z teorii zawsze leże, ale zadania były proste... A te na kołach są masakryczne. Rozwiodę się więcej nad tym przedmiotem. Na wykładach wszystko wydaje się logiczne i w miarę proste, zrozumiałe… przychodzimy na ćwiczenia, każe zrobić zadanie i nie wiadomo o co chodzi, nie wiadomo czego chce i każe robić to w całkiem inny sposób… i w tabelce -_- Facet kocha tabelki. Wymaga więcej niż na wykładach, po co nie wie nikt. Ma fioła na punkcie zaokrąglania, bo powiedzcie co za debil wstawia komuś niższą ocenę, bo rozwiązując zadanie zaokrąglał do 2 a nie do 3 miejsca po przecinku? Takich faz to nie było na żadnych matmach, statystykach, ekonometriach czy finansach. Najbardziej w tym facecie rozjebało mnie jak po oblaniu 1 koła poszliśmy i pytamy jak poprawić… odpowiedział, że będziemy mogli poprawić jak zaliczymy 2 koło to czego na nim nie będzie, bo na obu jest z grubsza to samo, wiec zapytałam czy nie da się szybciej, bo skoro i tak mamy poprawiać to co za różnica kiedy (zwłaszcza, że przy tym co teraz mamy to mogę się zachlastać, a nie wyjdę na czysto), dla niego różnica. Jaka? Czy napiszemy teraz czy we wrześniu. A ja przez 3 lata na tej uczelni nie spotkałam nauczyciela, który nie daje możliwości poprawy kół, choćby kilka razy by podejść do egzaminu. Jest jeszcze 1 sposób na dojście do popraw. Pokazanie mu zrobionych własnoręcznie wszystkich zadań z podręcznika, bo on nie wierzy, że jeśli zrobisz wszystkie to wciąż nie zdasz. Tylko, że jeśli facet myśli, że ja nie mma nic lepszego do roboty tylko odbembniać 150zadań to się grubo myli. Rozwiązywanie nic mi nie daje, nigdy się tak nie uczę, więc skoro matmy się tak nie uczę to jak mam nauczyć się RK? A jak się uczę? Schematami lub logiką. Analizuje zadania zrobione na zajęciach, ewentualnie przykłady w książcde i tworze wypis co jak robili i dlaczego po czym się go uczę. Tym razem inaczej nie było. Problem w tym, że mam wyjątkowo mało materiałów... a i te co mam są kijowe, bo zadania robione z nim, gdzie każe liczyć w określony sposób są, krótko mówiąc, zjebane. W książce inne wyniki, nagle mu się myli i podstawiona liczba jest mniejsza o kilka jednostek od tej co miała być, a w innym z koleji w ogóle jakaś walnięta metoda liczenia. Przy analizowaniu 2 zadań siedziałąm ponad 4h, bo nie wiedziałam jak liczy się ostateczny wynik jednego z nich... po połowie powyższego czasu doszłam, że kilka liczb jest złych i że jest to w cholere skomlikowane, bo tak jakbyś się cofała do początku zadania(2 razy...) by to policzyć. Akurat na tych zajęciach mnie nie było, ale zdążyli na nich zrobić tylko to 1 zadanie, bo też wynik końcowy liczył 1,5h i się gubił. Przy drugim zadaniu nad którym siedziałąm 2h rozkminiając co i dlaczego w końcu doszłam co facet zrobił... w połowie. Kawałek stwierdziłam jak jest zrobiony, dlaczego? Nie wiedziałam, więc siegnełam do odpowiedzi w książce i... i w książce całkiem inne wyniki, całkiem inna metoda. Zwątpiłam. Dobra, zostawmy RK.
Dziś, wtorek Analiza ekonomiczna. Na 10min przed zaliczeniem zgubiłam kartkę z planem jak ją robić – ergo większość mojej wiedzy XD I już prawie umiałam… i udało nam się przekonać wykładowcę by zaliczeniem było zrobienie pracy i dostarczenie. To chyba dobrze.
Środa, obrona projektu z inwestycji. Nie rozumiem ani go ani wyników. Nie wiem jak się uczyć, czego się uczyć, nie mam siły się uczyć, nie chce się tego uczyć i w końcu jaka jest szansa, że się tego nauczę do rana w momencie, gdy musze się o 3 położyć najpóźniej, bo wypadałoby dojść na uczelnie. Liczyliśmy jeszcze na dziekańskie… jak są to od 12, więc by było akurat, ale dziekan wczoraj powiedział, że mieliśmy już za dużo wolnego i nie będzie. Dziś za to ogłosili, że są… od 14. I mam ochotę kląć.
Od poniedziałku zapierdziel się podwoi… Poniedziałek, jeśli zaliczyłam RK, a nie wiem kiedy się okaże, że to się stało lub nie, będzie poprawa, a o 18 zerówka z tegoż przedmiotu XD
Next day – zaliczenie z Badań operacyjnych, których ni chuja pana nie czaję i zaliczenie z RMF.
Środa, zaliczenie z Wyceny bilansowej… trudno orzec O_o
Piątek zerówka z Badań.
A jak sesja? W sesji mieliśmy mieć 3 egzamy, jedne mam zaliczony. Na 3, bo na 3, ale nie będę kusić losu :/ Pozostałe 2 to RK i Badania, a jakoś nie zanosi się podejście do któregoś z nich.
Może ja przewrażliwiona jestem, ale jak na mój mózg stwierdzam, że nie przeżyje tego… Niech mnie ktoś zachlata już teraz =='
| Your Hidden Talent is Understanding People |
You communicate well and are able to bring disparate groups together. Your calming presence helps everything go more smoothly. People crave your praise and complements. |
Graficzne testy rox, I don't have to think more.
| You Are Highly Expressive |
You are artistic and creative. You're always dabbling in something. You are very self-aware and introspective. You understand yourself well. You are on a constant journey in life, and you change frequently. You're a shapeshifter of sorts. |
Bracia i siostry, zaprawdę powiadam wam nie idź ta na Antychrysta do kina -_-
O co się rozchodzi? Ano o jeden z gniotów sezonu, w mojej opinii bliski fenomenu pory mroku… w opinii Yuki przebił Porę mroku i Wzgórza mają oczy po wielokroć.
Więc o czym to, ktoś śmie zapytać. Cóż… i tu leży pies pogrzebany… a raczej zdechły, gadający lis i nieumarty kruk… nie zapominajmy jeszcze o sarnie ze zdechłym płodem zwisającym z… sami wiecie. Są to zwani w filmie 3 żebracy… i nie pytać czemu, bo nie mam pojęcia. Co to znaczy wiem tyle, że ta rąbnięta(i to zdrowo) babka stwierdziła, żwe ktoś umiera jak się pojawią…
Zacznijmy więc od początku… film zaczyna się od sceny sexu w łazience. Uwaga amatorzy, film jest całkowicie bez cenzury, co oznacza, że zostają nam pokazane zewnętrzne narządy rozrodcze osobników obu płci. Ogólnie stosunków mamy ci pod dostatkiem, pieprzą się częściej niż raz na 10 min. (co daje częściej niż w dzienniku nimfomanki Oo”), ale do rzeczy. W czasie tegoż stosunku puszczonego w zwolnionym tempie leci piosenka śpiewana słodkim kobiecym głosem, chyba po łacinie… w tym samym czasie dzieciak owej pary wylazł z kojca, zlazł po schodach, nakrył rodziców, przysunął sobie krzesło do stołu, zrzucił 3 metalowe figurki, wlazł na parapet i zleciał. Potem marsz pogrzebowy, mamuśka pada, zabierają ją na miech do szpitala… Po tym czasie mężuś ją zabiera, bo jest mądrzejszy od lekarza. Jest też terapeutą. Postanawia uleczyć żonę… po pewnych perypetiach, kilku stosunkach tworzy jej piramidę czego się boi. Wysoko zostaje umiejscowiony las Eden, do którego lubiła jeździć, więc ją tam zabiera… Uczy ją łazić po lesie, bo babka nagle się boi trawy, mnie tam bardziej straszyło jak żołędzie dudniły w dach cały czas… Facet zaczyna widzieć ciekawe rzeczy, które pierw miałam nadzieje, że są zwidami… no nic. Nasz terapeuta wlazł też na strych, znalazł jej materiały do pracy dyplomowej o ludobójstwie kobiet. Zaczął z nią o tym rozmawiać, wyszło iż ona zamiast to potępiać zgadza się z tym, że kobieta to zło wcielone, a natura tak jak ona jest zła jest kościołem szatana… Ogólnie potem zaczyna się robić dziwnie i jest to jedyna akcja w tym filmie. Facet stwierdził po zdjęciach jakie znalazł, które robiła rok wcześniej synowi, że gdy była z nim sama ubierała mu buty odwrotnie (prawy na lewy etc) przez co miał jakieś zwyrodnienie stóp. Potem babce zaczęło odpierdalać po całości, zaczęła spokojnie od przywalenia mu kłodą przez łeb kilka razy… przerznęła go, a potem dostał w przyrodzenie i ukazali nam jak zamiast czerwonego płynu poprzez stymulowanie tegoż narządu płciowego można uzyskać czerwony… Potem owa pani poszła do pomieszczenia obok (all dzieje się teraz w stodole), bierze ręczną wiertarkę (taką na korbkę XD) i koło, które chyba służyło do ostrzenia siekiery… wywierciła nieprzytomnemu mężulkowi dziurę w łydce i umieściła tam koło, z drugiej strony przymocowała nakrętkę, a klucz francuski wywaliła by przez przypadek nie zdjął. Jak się ocknął wyczołgał się , uciekał, znalazła go, oberwał łopatą… potem obyło och ach co ja zrobiłam, kocham cie. Zabrała go do chaty…
- Chciałaś mnie zabić?
- Jeszcze nie teraz.
Hm… mówiłam, że jej całkiem odwaliło… otóż nożyczkami obcięła sobie łechtaczkę i to już jest szczyt szaleństwa. W końcu facet pękł i ją udusił, potem spalił jakby na stosie, a kulejąc (gdzieś po drodze wyrwał sobie to kółeczko, ale to pominęłam) lazł przez lasek… i gdy już mamy nadzieje na choćby cień płęty przez napis epilog… włącza nam się znajoma muzyczka z początku i facet widzi jak przez las maszeruje stado kobiet <z cenzurą na mordach> w jego stronę… The end.
Mam nadzieje, że tym opisem was odstraszyłam.
Koniec, można iść do kibla.
| You Are Observant in Life |
You are happiest when you are inspired and creative. You like to live in the moment. You are sensitive and considerate. You are always putting other people's needs before your own. You have found what you want in life and are quite content. You know a lot about yourself. |
Nasz wykładowca od RMF ostatnio Madagaskar 2 obejrzał i postanowił
nam przekazać 2 nowiny w stylu tego filmu:
- Mam dla was 2 nowiny, dobrą i złą. Zła to taka, że zaliczenie
będzie baaardzo trudne… a dobra, że na ładnym papierze :)
Humor na uczelni… boli :P
Więcej wieści ze świata nauki, Yuki ma kolejną osobę, którą wpisze do swojego Death Nota XD Facet od rachunku kosztów… fan tabelek :P I najwyraźniej regulaminu studiów. Przez te 3 lata nie spotkałam na uczelni nauczyciela, który by nie dawał szansy zaliczenia całego przedmiotu przed sesją… teraz spotkałam. Nie zaliczyłam pierwszego koła, w ścisłości nie tylko ja, facet stwierdził, że jak zaliczymy drugie to tydzień później będziemy mogli poprawiać to czego na tym drugim nie będzie(swoja drogą w tym samym dniu mamy zerówkę z tegoż przedmiotu -_-”) , czyli większość pierwszego koła. Zapytałam czemu nie możemy od razu (np. w przyszłym tygodniu) skoro i tak będzie trzeba pierwsze zaliczyć to co za różnica czy teraz z czy po drugim… Dla niego jest różnica. Mianowicie taka czy będziemy poprawiać to pierwsze 15.06 czy we wrześniu = =’ Beton. Najlepsze, że na tym kole najprościej mówiąc było za mało czasu dla mnie. Jakieś 20min i by było cacy, 5min by pomyśleć o co chodzi i 15 na zrobienie 2 zadań, które skopałam/nie zdążyłam.
Ogólnie od wczoraj są Juwenalia. Dziekańskie w takie dni o takich godzinach, że nie daje mi to nic :] dzień sportu też niezbyt coś zmienia, ot 2h mniej na uczelni. Ogólnie świętuje je jadąc do domu :P Za jakieś… 30-40 min wychodzę. Mam nadzieję w końcu się wyspać troszku, bo od 4 dni chodzę ewidentnie za późno i nie do końca kontaktuję.
Hmm, w sumie nie wiem co jeszcze dodać… może trochę kultury. Nie każdy wie w końcu, że się ukulturniam :P Byłam w teatrze, 2 niedziele pod rząd poszłam na koncert na Zamek Książąt Pomorskich. Ten pierwszy taki sobie był, ale drugi miodzie :3 Jakieś obrony były uczniów akademii muzycznej, cudem się dostałyśmy na koncert (darmowe są, ale liczba miejsc ograniczona, zwykle nie ma dużo ludzi…), mianowicie gdy wychodziłyśmy już, bo biletów brakło i zastanawiałyśmy się co dalej zaczepił nas pewien pan pytając czy są jeszcze bilety, na odpowiedź, że nie stwierdził, że ma kilka i dał nam 2 :) Pierwszy koncert to był występ chóru, na drugim była orkiestra i chór, o wiele fajniejsze :D
Poza tym jak zawsze kino ;) Z Yuki na Star Trek’a poszłyśmy. Nawet fajne, Yuki tłumaczyła kto jest kto i po co ;p A sama byłam na 17 Again. Muszę przyznać, że pomijając towarzystwo (dziołchy od podstawówki do maturzystek piszczące za Efron’em) film udany, zabawny ja na komedie przystało, mogę polecić. Powiedzcie wy mi tylko kto znowu nakręcić Piąte 13-go, bo wchodzi do kin niebawem i przeraża mnie ta perspektywa _^_
Wracam do punktu wyjścia zatapiając serce w morzu łez.
Czego oczekuję? Że ktoś przyjdzie i ukoi ten ból? Że znajdzie się coś co pozwoli postawić tamę i zatrzymać bieg rzek na moich policzkach? Sama nie wiem.
Podstawą do egzystencji jest cel. Chęć dążenia do odległego miejsca, które sobie wyśniliśmy. Dążymy do niego przez mniejsze cele, często tworzące się przez oddziaływanie na siebie różych czynników i różnych ludzi. Planujemy, układamy koncept choćby tylko na najbliższe godziny, najbliższe dni… i wtedy wiemy po co żyć, nawet jeśli życie jest ciężkie, nawet jeśli przeciwności napotykamy broczymy naprzód przez błoto i pożogę by przetrwać, by dotrzeć, odczuć satysfakcję, powiedzieć sobie ‘jestem o krok bliżej’. Dzięki celowi w wypadku niepowodzeń potrafimy wstać i walczyć jeszcze raz, znaleźć rozwiązanie. Bo mamy coś dlaczego warto żyć. To co chcemy osiągnąć. To co ukoronuje wszystko. Cel.
Ale…gdzie go znaleźć i jak go nie stracić z oczu?
| You Are a Drawing |
You believe that complexity is mostly used to mask flaws. You believe that art is about leaving more to the imagination. The best art isn't overly showy or flashy. It subtly beautiful. |
|



































































































































































































































































































































































































































































































































































































